Relacje zwycięzców konkursu Fotograf Roku 2020

Zapraszamy do przeczytania relacji, w których laureaci poszczególnych kategorii konkursu Fotograf Roku 2020 opowiadają, jak wykonali swoje nagrodzone zdjęcia. O swoich terenowych przygodach opowiadają: Joanna Antosik, Maciej Cichosz, Krzysztof Korc, Adam Mańka, Włodzimierz Stanisławski i Katarzyna Świętochowska.
Natomiast wszystkie zdjęcia wyróżnione w konkursie obejrzycie na naszej wirtualnej wystawie: Wystawa pokonkursowa "Fotograf Roku 2020 OŁ ZPFP"

Krzysztof Korc

Wschód na stawie (Grand Prix, I miejsce kat. Ssaki)
Nagrodzone zdjęcie wykonałem w Doliny Baryczy - bez przygotowania. Szwędałem się co prawda po tej okolicy już kilka lat, ale nie mogłem namierzyć dojścia do wody. Wiedziałem, że to dobre miejsce, bo jelenie ryczały w okolicy jak trzeba, ale zawsze za trzcinami. Tym razem znów nic.
Wieczorem poszedłem do samochodu i spotkałem dwóch chłopaków z Gdyni, zachwyconych widzianymi przez cały dzień jeleniami i walkami między nimi. "Było w tym miejscu na stawie kilka kęp trzcin i w każdej siedział byk. Co jakiś czas byki wychodziły, spotykały się i walczyły". Koledzy dali mi zgrubne namiary na to miejsce na mapach google, więc rankiem postanowiłem się tam wybrać.
Rano okazało się, że dojście do wody nie było aż takie trudne. Usiadłem na brzegu stawu pod powaloną olchą, z monopodem. Nie zabrałem statywu, bo to miał być tylko rekonesans. Miałem jeszcze tylko szal snajperski moro aby osłonić twarz. Po pół godzinie, gdy zaczęło wychodzić słońce, około 30 metrów od mojego stanowiska, dokładnie naprzeciwko mnie pojawił się on - piękny byk.  Pierwsze zdjęcie, które zrobiłem gdy tylko wysunął się z trzcin, otrzymało w konkursie wyróżnienie. Potem byk przedefilował po wodzie w stronę wschodzącego słońca. Ryczał przy tym bez przerwy. Kiedy był około 20 metrów ode mnie, zrobiłem zdjęcie, które otrzymało Grand Prix. Potem byk zawrócił i bez pośpiechu wrócił do swojego wejścia. Siedziałem tam do południa, ale tego dnia już był całkowity spokój. Więcej byki nie ryczały, i nie pokazywały się.

Joanna Antosik

Bezlistowe love (I miejsce kat. Rośliny)
Fotografia makro to często wrota do innego świata. Kraina mchów i porostów jest pełna kolorów i form życia, których nie widzimy na pierwszy rzut oka. Każdy zapewne widział podczas spacerów w lesie poduchy zielonych mchów czy ich rudych zarodni. Mając po sąsiedzku bór chrobotkowy i wrzosowiska,  obfitujące w mchy i porosty, postanowiłam się w ten świat zagłębić.
Jednym z moich małych odkryć był niezwykłej urody mech - bezlist zwyczajny (Buxbaumia aphylla). Jest jednym z dwóch przedstawicieli rodzaju Buxbaumia w Polsce. W przeciwieństwie do zagrożonego wyginięciem bezlista okrywowego, spotykanego głównie w górach, bezlist zwyczajny jest licznie występującym mchem niżowym. Bezlist zwyczajny rośnie na glebie mineralnej w lasach sosnowych, natomiast okrywowy na próchniejącym drewnie.
Nagrodzone zdjęcie powstało w lutym 2019 roku. Najbardziej lubię  fotografować mchy w okresie zimowym, kiedy ograniczona jest ilość innych tematów makro.  Poza bezlistami na zdjęciu w tle widać siewkę sosny.

Maciej Cichosz

Pilsko (I miejsce kat. Krajobraz)
W lutym 2019 wybrałem się na plener ZPFP na Hali Miziowej, zorganizowany przez Okręg Śląski ZPFP. Było sporo śniegu, więc była nadzieja na ciekawe kadry. Wszystko zależało jednak od pogody.
Przez cały pobyt kilkukrotnie próbowałem sfotografować spektakularny krajobraz w okolicach szczytu Pilska. Jednak bardzo silny wiatr powodujący zadymkę śnieżną i uniemożliwiający unieruchomienie aparatu na statywie, niweczyły te plany. Nie pomagały też niskie temperatury (podczas wiatru odczuwalna temperatura do -20°C).
Nie rezygnowałem jednak i na koniec pleneru postanowiłem spróbować ostatni raz. Tym razem wiatr nieco zelżał, co pozwoliło na dłuższe przebywanie w okolicach szczytu. Wreszcie, gdy słońce schowało się już za wierzchołkami gór, niebo nabrało soczystych barw. Drzewa na pierwszym planie, pochylone pod naporem śniegu, wyglądały bardzo malowniczo. Założyłem trzystopniowy filtr połówkowy o miękkim przejściu i rozpocząłem fotografowanie. Zdjęcie ma format panoramiczny, ale jest pojedynczą ekspozycją. Format jest jedynie wynikiem przekadrowania w trakcie edycji.

Joanna Antosik

Skałoczepy (I miejsce kat. Kompozycja i forma)
Zdjęcie wykonane zostało w październiku 2018 roku w Kantabrii (na plaży Playa de la Arnía  na wybrzeżu Costa Quebrada) położonej  w północnej Hiszpanii nad Zatoką Biskajską. Wybrzeże Kantabrii jest skaliste i pocięte pięknymi zatokami. Można podziwiać tam fliszowe formacje skalne, które robią niesamowite wrażenie. Jest to doskonałe siedlisko dla bohaterów nagrodzonego zdjęcia.
Skałoczepy a dokładniej czareczki to grupa ślimaków wodnych, które mają stożkowaty kształt skorupy i silną, muskularną stopę. Nazwa rodzaju wynika z podobieństwa muszli do czarki. Występują one pospolicie w Atlantyku, Morzu Śródziemnym, szczególnie licznie wokół wybrzeży południowej Afryki.  Żyją głównie w strefie pływów, a także w strefie oprysku. Najliczniej spotykane są na podłożach skalistych. Podczas odpływu nie cofają się z wodą, lecz silnie przywierają do skał, gromadząc pomiędzy muszlą i płaszczem a podłożem zapas wody, który umożliwia im doczekanie przypływu. Ślimaki te stanowią również przysmak w kuchniach wielu krajów.
Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że zęby niektórych skałoczepów mogą być najmocniejszym znanym człowiekowi, naturalnym materiałem. Do takich wniosków doszli naukowcy z uniwersytetu w Portsmouth w Wielkiej Brytanii. Powielenie ich struktury, mogłoby pozwolić na wykorzystanie tego niezwykłego materiału w inżynierii. Skałoczepy wykorzystują zęby do trzymania się kamieni i usuwania z nich glonów, którymi się żywią.
Na zdjęciu, poza czareczkami, kompozycję dopełniają pąkle - osiadłe skorupiaki, które możemy obserwować również w Morzu Bałtyckim.

Włodzimierz Stanisławski

Na wodzie malowane (I miejsce kat. Woda)
Nagrodzone zdjęcie wykonałem w Wigierskim Parku Narodowym. Nie planowałem takiego ujęcia, to był zupełny przypadek. Jechałem samochodem przez Puszczę Augustowską w okolicach niewielkiego śródleśnego jeziora. Nagle przez drzewa zauważyłem w odległości około 100 metrów, że na jeziorze błyszczy coś niesamowitego. Jakaś nieprawdopodobna gra świateł na wodzie.
Natychmiast zatrzymałem samochód, chwyciłem aparat i biegiem rzuciłem się do brzegu jeziora. Kiedy tam dotarłem okazało się, że wiatr utworzył na tafli jeziora małą, ale dość intensywną falę, która załamywała światło słoneczne. Na przeciwległym brzegu jeziora i częściowo w wodzie stały drzewa, słońce przeświecało miedzy konarami, a  ponieważ stałem dokładnie pod słońce, więc grzbiety fal załamywały promienie świetlne i na tafli robiły się niesamowite plamy i wzory. Wyglądało to trochę jak izohelia. W wodzie odbijało się niebo, a dwa czarne pionowe elementy, to odbicia suchych pni drzew stojących w wodzie jakieś 10 metrów od brzegu.
W aparacie miałem założony obiektyw 16-105mm, ustawiłem maksymalną ogniskową i zacząłem robić zdjęcia. Efektowne refleksy były na dość wąskim fragmencie jeziora i dość daleko ode mnie. Przy ogniskowej 105mm kadr był według mnie trochę zbyt szeroki. Pomyślałem że wyjmę dłuższy obiektyw i ustawię aparat na statywie, ale po zrobieniu zaledwie 4 zdjęć wiatr ustał i wszystko momentalnie zniknęło. Czekałem jeszcze na brzegu przez jakiś czas, ale ten efekt już się nie powtórzył.
Zdjęcia robiłem w kolorze, ale przetransponowałem je na czerń i biel, bo według mnie dało to lepszy graficzny efekt.

Joanna Antosik

Maleństwo (I miejsce kat. Inne zwierzęta)
Las to nie tylko wysokie drzewa, ma on wiele innych obliczy, które zawsze mnie od zawsze fascynowały. Szczególnie dno lasu, pełne życia, kolorów i kształtów. Spędzając godziny z nosem w leśnej ściółce, zaczęłam uczyć się tego małego leśnego królestwa. Zagłębiając się w temat, coraz bardziej odkryłam kolorowy, bajkowy świat mchów i porostów, który jest alternatywną wersją znanego nam lasu.
Sporofity mchów i plechy porostów pełnią rolę "wysokich drzew" dla niezliczonej ilości form życia, które w tej małej enklawie mają swój cały świat. To również dom głównego bohatera nagrodzonego zdjęcia - skoczogonka. "Zajączkowo-pluszakowa" fizjonomia skoczogonków sprawia, że uśmiech sam pojawia się na twarzy. Występują licznie w różnych wilgotnych środowiskach, we wszystkich typach gleb, ściółce leśnej, mchu, a nawet na śniegu. Odżywiają się martwą materią organiczną lub roślinami, przyczyniając się do rozwoju mikroflory glebowej. Trudno je wypatrzyć, ze względu na ich niewielkie rozmiary (ok. 1mm długości).
To jest zupełnie inna skala postrzegania przyrody, pokazująca jak to bogaty i zróżnicowany ekosystem. Aby odkrywać świat nie trzeba przemierzać tysięcy kilometrów, czasami wystarczy tylko zmienić perspektywę...

Adam Mańka

Łowca (Nagroda Publiczności, I miejsce kat. Ptaki)
To było podczas wyprawy na Mauritius, malowniczą wyspę położoną w południowo-wschodniej Afryce. Fotografowałem wraz z kolegą małe ptaki, gdy zauważyliśmy jak pod drzewem czai się czapla zielonawa. Po krótkiej chwili wskoczyła na drzewo i schowała się pośród gałęzi.
Pojawienie się czapli wśród konarów, spowodowało spory popłoch wśród drobnych ptaków. Po chwili, ku naszemu zaskoczeniu zobaczyliśmy czaplę z... wróblem w dziobie. Czapla upolowała wróbla, dostojnie zeszła ze swoją zdobyczą na ziemię i udała się w stronę morza. Tam utopiła wróbla w wodzie.
Teraz czapla próbowała połknąć swoja zdobycz, ale okazało się to bardzo problematyczne. Wróbel ma pióra, jest dość szorstki i nie ma tego 'poślizgu' jak np. ryba. Trudno go przepchnąć przez przełyk. Doświadczony łowca namaczał go więc dość długo w morskiej wodzie, aby łatwiej można go było połknąć. Uparta czapla wielokrotnie ponawiała kolejne próby namaczania i połknięcia ptaka. W końcu udało się osiągnąć cel i wróbel wylądował w jej brzuchu. Na drugi dzień w tym samym miejscu, czapla ponowiła atak. Ale tym razem nieskutecznie.

Kasia Świętochowska

CO2 w H2O (I miejsce kat. Świat w naszych rękach)
Fotografia przedstawia elektrownię Bełchatów widzianą z miejscowości Słok i powstała podczas powrotu z wycieczki dedykowanej poszukiwaniu ważek w okolicznych rezerwatach. Ważek nie było, ale w zastępstwie pojawiły się kominy. :-)
Miejsce, z którego zostało zrobione to zdjęcie, samo w sobie przywołuje wakacyjno-sielankowe skojarzenia - duży zbiornik wodny, spacerowa aleja, szum sosen. Prawdziwe letnisko, szczególnie że jest upalny, sierpniowy wieczór. Wszystko zmienia się jeśli spojrzymy w lewą stronę - znad wody wyłaniają się ogromne kominy i chłodnie elektrowni.
Widok budzi sprzeczne uczucia, jest jednocześnie imponujący i trochę przerażający.  W mgnieniu oka przenosi nas do zupełnie innej rzeczywistości. W efekcie otrzymujemy intrygujące połączenie dwóch przeciwstawnych światów.

Joanna Antosik

Zimowo (I miejsce kat. Impresje)
Takie piękne śnieżyce zdarzają się niestety coraz rzadziej. A kiedy już mamy możliwość fotografowania prawdziwej zimy, nie można jej przepuścić. Tak było też tym razem. Zdjęcie powstało w Dolinie Dolnej Pilicy w lutym 2018 roku. Widząc, że zaczyna padać śnieg, wybrałam się na pobliska łąkę z nadzieją na naprawdę solidną zawieruchę. I nie rozczarowałam się.
Śnieg padał tak intensywnie tylko przez chwilę, ale udało się tę chwilę zatrzymać w kadrze. Zdjęcie może sprawiać wrażenie wielokrotnej ekspozycji, ale wykonane zostało na jednej klatce przy użyciu lampy błyskowej. Światło lampy doświetliło dodatkowo płatki śniegu potęgując wrażenie i oddając charakter prawdziwej, śnieżnej zimy.
Niestety zima 2019/2020 pod tym względem nas nie rozpieszczała. A co przyniesie kolejna…
 
 
parent menu item not found: "130"